Praktyka Sama Ashtanga Yoga

Chuck Miller wraz ze studentami, Suryanamaskar A
Surya Namaskar A, Hubei 2019, Chuck Miller w trakcie 200TTC

Czym różni się praktyka „tradycyjnej Ashtangi”od metody Chucka Millera? Na początku warto odpowiedzieć na pytanie czym jest „tradycyjna” Ashtanga. Niewiele osób wie, jak wyglądały kulisy praktyk z Sri Patthabi Joisem. Czy praktykowano całą serie mieszcząc się w przedziale czasowym 120 – 180 minut od Samasthiti po Shavasanę? Mój Nauczyciel, który praktykował z Guru ponad 30 lat, twierdzi, że nie. Czasem dzienna praktyka polegała na kilku, kilkunasto, lub kilkudziesięciominutowym pozostaniu w pozycji Sirsasany (headstand)…

Praktyka Ashtangi ewoluowała i mam nadzieje, że wciąż będzie ewoluować aby dążyć do usprawnienia systemu, wyeliminowania pozycji, które nie są dla ciała korzystne. Wszystko jest przed nami – a wyznacznikiem niech będą oczekiwania naszego ciała. Dajmy ciału taką praktykę, aby w końcu przynosiła pozytywne rezultaty.

Co robimy na sali? Nie spieszymy się. Nie poganiamy ciała, nie tracimy oddechu. Jesteśmy skupieni i zrelaksowani. Skupiamy uwagę na każdym detalu naszej postawy. Prowadząc zajęcia dokładnie opisuje, krok po kroku każdą z wykonywanych asan, każdą pozycję, każdy najdrobniejszy, wydawać by się mogło błachy ruch. W Ashtandze nie ma „błachych” lub mniej ważnych asan. Każda asana, każdy ruch jaki wykonujemy, każda vinyasa jest istotna ponieważ stanowi fundament kolejnych kroków w serii. Praktykujemy powoli, w skupeniu. To jest jak slow-motion practice. Jednak to, że praktykujemy wolniej nie oznacza, że praktyka jest łatwiejsza. To ćwiczenie zarówno dla naszego ciała jak i umysłu. Wykonanie asany w bardzo zwolnionym tempie daje nam czas na jej dokładne przeskanowanie, zrozumienie, przeanalizowanie – wzmacnia nasze mięśnie, stawy i poprawia kondycje kręgosłupa. Żyjemy w czasach wiecznej gonitwy – w zasadzie nikt nie wie za czym i po co tak gnamy. Pośpiech jest widoczny wszędzie, na ulicach, w restauracji, ścieżce pieszej czy rowerowej a nawet tutaj, na macie. Jesteśmy zniecierpliwieni, zmęczeni, myślami pędząc już o kilka godzin a nawet dni w przód, czasem roztrząsając w myślach minione wydarzenia. Czy szybkość wykonania serii Ashtanga Joga jest dowodem na to, że jesteśmy bardziej zaawansowani? Nic bardziej mylnego. Pozwólmy ciału znaleźć czas na oswojenie się z nowymi pozycjami. Niejednokrotnie są to zupełnie nowe pozycje dla naszego kręgosłupa, dajmy sobie czas na zrozumienie ułożenia ciała. Zwróćmy uwagę na pozycję naszego kręgosłupa, szyi, głowy, ramion, kolan, stóp… Pozwoli nam to na dopracowanie i zrozumienie postawy naszego ciała.


Hubei 2019, Chuck Miller podczas kursu 200TTC


Chuck Miller mówi, cytując swojego Guru, Sri Patthabiego Joisa: „jeżeli nie możesz wykonać tej asany, nie jesteś gotowy na kolejną”. Stojąc na macie, wielokrotnie obserwuje studentów, którzy już praktykowali pierwszą serie, ba, nawet zaczęli drugą, trzecią a może nawet i elementy czwartej. To fajnie, cieszę się, że joga ich interesuje, że starają się wspinać na wyżyny. Warto jednak czasem zawrócić i sprawdzić jakość praktyki. Kiedy nasze podstawowe asany nie są wykonywane poprawnie, a my gubimy w praktyce istotne detale, nie przygotujemy się dobrze do kolejnych asan z pierwszej, oraz kolejnych serii. Czy ktoś zwraca uwagę na ułożenie ramion kiedy praktykujemy Urdhva Hastasana? Dla mnie to bardzo istotny element całej praktyki: ruch który powtarza się w trakcie praktyki wiele razy. Poprawnie wykonany, z uwagą na ruch dłoni, ramion, barków – stanowi wspaniały fundament do dalszych asan, takich jak Adho Mukha Svanasana (Downard Facing Dog) czy Urdhva Dharunasana (Upward Bow Pose, w polskim niezgrabnie tłumaczone na „mostek”).

Hubei 2019, ja i moja przyjaciółka w trakcie serii prowadzonej przez Chuck Miller.

Praca z ciałem daje nam szereg korzyści, które są odczuwalne w trakcie naszego codziennego życia. Większość asan które wykonujemy metodą Sama Ashtanga, polega na zachowaniu prostego kręgosłupa, neutralnej miednicy. Zrozumienia, że wszelkie skręty tułowia wychodzą z naszej klatki piersiowej, podczas gdy biodra i miednica pozostają w neutralnej pozycji. Nie dopychamy, nie pchamy naszego ciała w celu uzyskania pożądanej asany. To przyjdzie z czasem, jeżeli tylko zrozumiesz jak nakierować swoje ciało i dasz mu czas.

200 TTC z Chuck Miller, Hubei 2019, ja i Tina

Pierwszą asaną z serii jest Samasthiti. W książce „Yoga Mala” autorstwa Sri Patthabi Jois, znajdują się zdjęcia samego Guru, w poszczególnych asanach z pierwszej serii. Pierwsze zdjęcie to pozycja Samasthiti, w której Patthabi Jois jest niezwykle skupiony, ciało jest naprężone, plecy, szyja, głowa względem kręgosłupa prosta. Chuck Miller opisał to zdjęcie jako „rakieta gotowa do startu”. Tak faktycznie jest – asana ze zdjęcia mimo, że jest statyczna – ma w sobie niezwykłą dynamikę.

200 TTC z Chuck Miller, Hubei 2019

Kluczem do zrozumienia tej niesamowitej metody, jest odnalezienie Samasthiti w niemal każdej z wykonywanych asan.

200 Teacher Training Course by Chuck Miller , Hubei 2019, Fine Yoga Center

Słowo Sama, pochodzi z Sanskrytu i może być tłumaczone jako mentalny spokój, oraz płynny, niezakłócony ruch, co sugeruje równowagę umysłu, nad którą musimy pracować aby osiągnąć ten stan. Kiedy poświęcamy czas na praktykę, starajmy się robić to na 100%. To czas, który zaplanowaliśmy na świadomą praktykę jogi, trening – zarówno mentalny jak i fizyczny, dzięki któremu możemy pozwolić naszemu ciału, oraz umysłowi na odnalezienie spokoju i skierowanie uwagi na przeżywanie chwili obecnej.

200 TTC, Hubei 2019.

Anna Ładziak