DHARMA YOGA STUDIO
ANNA ŁADZIAK
Podobno to najtrudniesza część strony: o mnie…
W kilku słowach powinnam napisać:
Jestem mamą, z wykształcenia terapeutką pedagogiczną i oligofrenopedagożką, joginką, weganką, ekolożką zainspirowaną nurtem Deep Ecology, pasjonatką wilków i psów ras pierwotnych.
Jednak chyba nie tego oczekujecie. Więc zacznę inaczej… Jogini nazywają praktykę jogi ścieżką lub drogą (eng. Yoga Path), która składa się z kilku elementów. Asany, czyli pozycje jogi, zwykle są traktowane jako wyznacznik lub cel bycia kimś, kogo można nazwać joginem lub praktykantem jogi.
Moja jogiczna ścieżka była inna i nie zaczęła się od asan. Kiedy byłam dzieckiem, znajomy mojej mamy, w ramach podziękowania za udzieloną pomoc podarował jej książki. Kilka grubych, bogato ilustrowanych tomów z ludźmi, przedstawionymi w absolutnej harmonii ze światem zwierząt, gdzie „bohaterem” był piękny, niebieski chłopiec – Krishna.
Zaczęłam je czytać, okazały się ciekawsze niż baśnie jakie miałam na swojej półce. Powoli odkrywałam, już jako wegetariańskie dziecko (nie jem zwierząt od dzieciństwa), że można żyć bez krzywdzenia zwierząt, w harmonii z otaczającym nas światem przyrody. Byłam oczarowana. Dorastałam, mając zawsze na uwadze prawa zwierząt, troskę o planetę.
Kończąc studia, jako weganka, obroniłam pracę magisterską dotyczącą Głębokiej Ekologii. Praktykowałam medytację, sporadycznie uzupełniając domową bibliotekę w literaturę jogiczną, szczególnie tą, dotyczącą asan… i doskonale pamiętam pierwszy dzień kiedy stanęłam na macie do jogi…
Na początku praktyka ta stanowiła uzupełnienie moich biegowych treningów, z czasem zauważyłam, że pozwala ona wyeliminować kontuzje i przewlekły ból stawów jaki czasem towarzyszył mi po zbyt intensywnym treningu biegowym. Zaczęłam bardziej skupiać się na praktyce samej jogi. Mieszkając w Chinach, przez ponad trzy lata z mężem i dwójką dzieci, praktykowałam z chińskimi nauczycielkami, Ashtanga, Anusara oraz Iyengar Yoge. Miałam szczęście, ponieważ w Chinach joga jest szalenie popularna i miałam do wyboru wiele szkół, które oferowały zajęcia z wielu systemów jogi. Praktykowałam każdego dnia Ashtanga Yoga, kilka razy w tygodniu miałam indywidualne zajęcia z nauczycielką Iyengar Yoga.
Zaczęłam poszukiwania innych nauczycieli, ponieważ chciałam kontynuować medytację i pranayama. Znalazłam. W mieście oddalonym od mojego o ponad 80 km znajdowała się szkoła, którą prowadził Hinduski nauczyciel, Siva. Zaczęłam praktykę jogi, poprzedzaną długą medytacją, świadomym oddechem i w końcu po raz pierwszym śpiewałam mantry!
Breath; Roots; Core…
Szukając dalszych inspiracji, natknęłam się na informację, że w Shanghai odbędzie się jedenastodniowy, intensywny kurs z legendą Ashtanga Yoga, Chuckiem Millerem.
99,99% praktyki 0,01% teorii
Te słowa wypowiadał Chuck w trakcie kursu, podkreślając, że Pathabi Jois, którego był studentam przez ponad 30 lat, mówił o 95% praktyki i 5% teorii, zmieniając to z czasem na 99% praktyki i 1% teorii. On, chciałby zmienić to jeszcze bardziej, by głębiej poczuć praktykę Ashtanga Yoga. Więc praktykowałam, zgodnie z jego wytycznymi, zupełnie odmiennymi od tych jakie do tej pory poznałam praktykując Ashtangę z Chińskimi, Hinduskimi czy Polskimi nauczycielami. „More Basic Postures in Advanced Way”.
Podczas trwania tego kursu, pierwszy raz poczułam i zrozumiałam jak pracuje nasze ciało, w jaki sposób jest zsynchronizowane z oddechem, że praktyka podstawowych asan stanowi fundament pięknej praktyki Ashtanga Yoga. Kolejnym krokiem był udział w kursie nauczycielkim organizowanym przez Chucka Millera.
Power of beginners mind.
Sztuka zgłębiania jogi zależy od otwartości naszego umysłu na wiedzę przekazywaną od naszego Nauczyciela. Czasem to jednak nie wystarcza, ponieważ nasze wewnętrzne Ja – nie chce się zgodzić z tym co słyszy. Szczególnie, jeżeli słyszy coś, co stoi w opozycji do tego co wcześniej uważał za słuszne. Podczas porannej trzy godzinnej serii Ashtangi, prowadzonej przez Chucka Millera, widziałam ile jego studentów toczy wewnętrzną walkę z tym – z czym przyjechali, a tym co doświadczają na sali prowadzeni przez Nauczyciela.
Każdy z nas ma przyzwyczajenia dotyczące wykonywania asan, czasem zupełnie błędne, bo zamiast rozumieć asanę, staramy się ją skopiować… To wszystko nie było tym, czego oczekiwał. A oczekiwał tego, by Joga stała się darem dla ciała, za który to dar, nasze ciało powie nam „Dziękuję! Ah dziękuję Ci za tę praktykę”! Ja po tym czasie mogłabym dodać jeszcze od siebie: dlaczego zaczęłaś praktykować w ten sposób tak późno? – ale nie zrobię tego, ponieważ moja dawna praktyka jogi, również stanowi moją jogiczną ścieżkę.
Chuck Miller nauczył mnie szanować własne ciało w trakcie praktyki, zgodnie z etyczną zasadą: Ahimsą.
Sprawdzaliśmy jak pracuje ciało każdej osoby z naszego kursu. Ponieważ każde ciało jest inne, wymaga innych metod. To jest dla mnie niezwykle inspirujący punkt, dzięki któremu nauczyłam się i zapragnęłam uczyć Ashtangi, każdego, kto chce by jego ciało stało się zdrowe, silniejsze i było zdolne, krok po kroku, do pięknej praktyki jaką jest Ashtanga Yoga, również w stylu Mysore. Na zajęcia z Chuckiem Millerem jeżdzę każdego roku aby doskonalić naukę autokorekt, którą mogę się z Wami dzielić w trakcie zajęć.
Ashtanga Vinyasa Yoga to niekończąca się podróż do wnętrza samych siebie.
Najlepiej mieć Nauczyciela, który potrafi w odpowiednim momencie podsunąć podopiecznym dalsze możliwości rozwoju. Za namową Chucka, w 2024 roku aplikowałam na Kurs Nauczycielski „Teachers’ Intensive” do jego przyjaciół: Richarda Freemana oraz Mary Taylor. Z uwagi na liczne zainteresowanie tym szkoleniem, była przeprowadzana rekrutacja. Dostałam się. To był wyjątkowy kurs, który wprowadził mnie w świat korekt II serii (Intermediate), pozwolił zgłębić techniki Pranayama oraz medytacji, inspirowanej Buddyjskimi nauczycielami Zen. Otrzymaliśmy solidną dawkę wiedzy anatomicznej, podczas pobytu na uniwersytecie we Frankfurcie. Namacalność Jogi i jej wpływu na nasze funkcjonowanie stała się jeszcze potężniejsza.
TTC z Freemanem i Taylor był czasem z anatomią w sposób który trudno oddać słowami – doświadczyłam ciała ludzkiego jak nigdy wcześniej. Kurs z Richardem Freemanem i Mary Taylor uświadomił mi, jak realna i konkretna jest zależność między układem nerwowym a napięciami w ciele. Spotkanie z anatomią, w jej najbardziej dosłownej formie otworzyło mi oczy na to, jak praktyka oddechu i medytacji jest kluczem do rozluźnienia, bez którego druga seria Ashtanga Yoga staje się niemal niedostępna.
Teraz trochę zagięcie czasu, bo chciałam wrócić do 2019 roku 🙂 Prowadząc zajęcia jogi w Chinach, miałam przyjemność gościć na sali ciężarną kobietę.
W Chinach, kobiety w ciąży są niezwykle aktywne, istnieje wiele szkół jogi oferujących specjalne, dedykowane dla nich zajęcia. Nauczona zasady nieszkodzenia – postanowiłam zgłębić wiedzę dotyczącą Jogi Prenatalnej.
Będąc w Hubei poznałam osobiści jedną z najsłynniejszych nauczycielek prenatalnej Jogi, twórczynię „The Dolphin Method”, Jennifer More. Skontaktowałam się z nią kilka miesięcy później i z radością usłyszałam, że za kilka miesięcy planuje kurs trenerski w Shanghai. Byłam zachwycona.
Styl Prenatal Vinyasa Yoga opracowany przez Jennifer More, dał mi narzędzia do odpowiedniej modyfikacji asan, aby w bezpieczny sposób włączyć ciężarne kobiety do praktyki jogi, również do klas Ashtanga Yoga, oraz prowadzić dedykowane klasy dla kobiet, od drugiego trymestru ciąży do dnia porodu.
Praktyka jogi, w tym niezwykłym dla kobiet czasie, przygotowuje je na pozytywne doświadczenia porodowe, zapewniając narzędzia i wsparcie dla zdrowia prenatalnego i porodu. Pokazuję kobietom, jak pozytywne oddziaływanie na ciało może mieć przepływająca przez ich ciało energia, mająca początek w ich świadomym oddechu.
Jennifer zainspirowała mnie nie tylko do praktyki energetycznej Vinyasa Yoga, ale również do wspaniałych technik medytacyjnych, które mogą zostać wykorzystane przez kobiety w dniu porodu, będąc skuteczną alternatywą dla stosowanego w szpitalach znieczulenia porodowego.
Namaste
Anna Ładziak | DharmaYoga Studio